czwartek, 1 kwietnia 2010

Wielkanoc tuż tuż....

...a ja myślami w ogrodzie jestem...zamiast wziąść się za robienie ozdób wielkanocnych, moje myśli całkowicie zaprząta ogród oraz taras... Niestety w ogrodzie ziemia jest całkowicie jałowa, należałoby nawieźć nowej, najpierw jednak zaczęliśmy od tarasu. Ogrodzenie już jest, niedługo mam nadzieje będzie drewniana podłoga, część roślin już do mnie jedzie. zaczęłam robić skalniak, może jutro mi się uda skończyć. A kasa wypływa z konta szerokim strumieniem...Nie wiem kiedy to wszystko zrobimy, ale mam nadzieję, ze efekt finalny będzie mnie zachwycał...

Wobec powyższego ozdoby wielkanocne zeszłoroczne

Kto próbował zrobić fajne fotki dziecku wie, że nie jest to ot pstryk i już. Kto próbował psu wie, że jeszcze trudniej. A próbowaliście zrobić dziecku i psu???!!!Oj ciężko...dla mnie temat ekstremalnie trudny. Jak nie rusza się jeden to drugi....a generalnie ruszają się obaj ciągle bo przecież fajnie się bawią a ja przeszkadzam...

Wszystkim odwiedzającym życzę niezapomnianych świąt Wielkiej Nocy; radosnych chwil i spokoju życzę oraz beztroskiej zabawy w Dyngusa!

Pozdrawiam serdecznie

A.

poniedziałek, 22 marca 2010

oddaje, sprzedaje

Wiosna zawitała wreszcie i do mnie i zaczęłam ją Wielkimi Porządkami. Na pierwszy ogień poszła biblioteczka i tak część zbioru jest już w bibliotece, część u ludzi. Dziś robiłam w niej ostateczne "szlify" i znalazłam jeszcze kilka; zanim oddam do biblioteki to może jest ktoś chętny na Vonneguta? Red Vonnegut NA KLĘCZKACH, Kurt Vonnegut HOKUS POKUS. Oddam za free, jedynie proszę o zwrot kosztów przesyłki. Książki w stanie bardzo dobrym, jedynie na pierwszych stronach widnieje wpisana długopisem data. Jeśli ktoś chętny proszę pisać w komentarzach, kto pierwszy ten lepszy.

Ponadto zanim wystawię na aukcje może ktoś tu się skusi, wszak wśród nas wiele dziewczyn kreatywnych-dłubiących, że tak sobie pozwolę nazwać:-) . Decyduje pierwszeństwo wpisania sięw komentarzach

Książka "ARTISCHOCKENTECHNIK"(technika karczocha, czyli dekorowanie za pomocą wstążek i szpilek.) Książka po niemiecku. Dużo dekoracji głównie wielkanocnych i bożonarodzeniowych (poglądowe zdjęcie nr2), na początku opis z rysunkami technik składania wstążek, 65 stron, okładka twarda, stan idealny, podpis i data na pierwszej stronie.

10zł +koszty wysyłki

Książka "Toepfern leich gemacht" przykłady różnych przedmiotów od kul ogrodowych, przez naczynia kuchenne, zegary, ramki po wazony. Informacje na temat wypalania, narzędzi, formowania gliny. Książka jest po niemiecku,118 stron, okładka twarda, stan bardzo dobry, podpis i data na pierwszej stronie.

10zł +koszty wysyłki


Chce ktoś?

piątek, 12 marca 2010

Candy u Bag_lady!

Ustawiam się w kolejce chętnych!

http://baglady.blox.pl/2010/03/PRZYGODY-PRZY-MASZYNIE.html


poniedziałek, 8 marca 2010

lampa, Żwirek, choroby i inne...

Przedłużająca się zima daje się i nam we znaki; od początku stycznia walczymy z chorobami. Właśnie Michał zakończył drugie od początku roku zapalenie oskrzeli, do tego doszło jeszcze zapalenie ucha najpierw prawego, potem lewego i jeszcze jakiś wirus drobny na koniec....To wszystko w ciągu 3 tygodni. Idziemy jutro na kontrolę i o ile Misiek wydaje się być już całkowicie zdrowy dopadło mnie; po gorączce i objawach grypy został niesamowity ból gardła, już niemal nie mówię, a o jedzeniu nie wspomnę...
Zupełnie wobec powyższego nie czuję oznak wiosny i czasem ze zdziwieniem oglądam Wasze blogi i wiosenne przygotowania, myślę sobie " jaka wiosna?o co im chodzi..."ech. Ale dziś dopadła mnie chęć zmian (czyżby pierwsza jaskółka???:) Zrobiłam mały makeover prostej lampie ikowskiej, która już od dawna "chodzi" za mną, by coś z nią zrobić. Przy okazji półka również dostała ubranko
Przed:Po: W głowie mam już zupełnie inny pomysł na lampę i nie tylko, ale narazie czasu brak. Mam nadzieję, że jak wyjdziemy w końcu z chorób to czas się znajdzie.

Podczas wizyty w przychodni w kąciku zabaw dla dzieci moje dziecko zachwyciło się przytulakiem. Zdziwiło mnie to troszkę bo on zupełnie nie zwraca uwagi na misie OPRÓCZ Kubusia Puchatka oczywiście, którego kocha bardzo:D Postanowiłam po powrocie do domu uszyć mu coś podobnego, aczkolwiek pełna obaw, że praca moja pójdzie na marne i cudak pójdzie w kąt. Ale tak się nie stało!!! Dziecię zachwycone, tuli się do niego, ślini, gryzie:D i najważniejsza zabawa: "jak wyciągnąć nitki z pompona..." Nie pamiętam czy to Żwirek czy Muchomorek, ale któryś z nich miał to mianowicie być:) Na zdjęciu już po kilkudniowej eksploatacji a więc wymiętoszony, ale co tam, pokazuje:)W temacie robótek ręcznych: spodobały mi się wzory szali estońskich, zbierałam się do spróbowania długo, bijąc się z myślami, że to za trudne. Jak zaczęłam to okazało się, że noooo bez przesady!!! Najgorzej oczywiście zacząć, potem już z górki. No i robię. Powoli to idzie bo jedynie wieczorem gdy już dziecko śpi i pod warunkiem, że mam siłę jeszcze druty w ręce wziąść. Mam nadzieję, że gotowy będzie wcześniej niż na wiosnę 2011.... Narazie wygląda jeszcze jak zwłoki ale po blokowaniu będzie suuuper:) W tzw międzyczasie czytam jeszcze Kingi Choszcz "Moja Afryka" -polecam z całego serca! Zaczynasz czytać i wsiąkasz...zupełnie jak przy Cejrowskim! Sięgałam po nią troszkę z rezerwą, no bo kto jeszcze oprócz ww Cejrowskiego potrafi tak barwnie opisywać swoje podróże? Kinga to potrafi. A raczej potrafiła, bo z podróży po Afryce już nie wróciła. Zmarła tam na malarię mając ledwie 33lata. I z tą świadomością od początku też się ją inaczej czyta, no bo jak uwierzyć, że tak pełnej pozytywnej energii dziewczyny nie ma już wśród nas???? Ja odbieram książkę nie jako opowieść o Afryce ale o tamtejszych ludziach. Polecam!!! I na koniec widok z okna: Fred postanowił zamaskować się i przybrać barwy otoczenia....Pomimo aury nasz sierściuch zaczyna zrzucać zimowe futro; chyba jednak ta wiosna nadchodzi....

sobota, 13 lutego 2010

Czasem mam tak, że zupełnie nic mi się nie chce a za kilka dni robota pali się w rękach...i tak też było przedwczoraj. Właściwie jednego dnia zrobiłam kilka rzeczy, kolejną- której jeszcze nie pokażę - zaczęłam, ale chwilowo z braku czasu już czeka. Najpierw wyciągnęłam osłonkę kwiatową z wikliny, którą postanowiłam przerobić po pozbyciu się kwiecia na kosz na rozprzestrzeniające się po salonie zabawki Miśka. Materiały dodatkowe to farba do pomalowania oczywiście na biało, kocyk letni Michała(za 6zł ikea, chyba muszę kupić nowy...:)) z którego powstało wnętrze, kawałek tasiemki na wykończenie no i jestDenerwowała mnie puszka na karmę psa swoimi żółtymi reklamowymi barwami; uszyłam jej ubranko i teraz wpasowała się w kolory kuchni gdzie jej miejsce Szukając wieczorem czegoś wśród farb i pędzli wpadło mi przypadkiem w ręce medium do świec i od razu postanowiłam je użyć; w ciągu 5minut powstała taka nutowa: 

A skoro już w temacie decu jestem; chyba Wam nie pokazywałam podkładki pod myszkę, która była reklamówką mojego eks-banku, tak czy owak ochydna. Teraz prezentuje się znacznie milej dla oka a też pracy przy niej było chwilkę.

Widzieliście jak Adam wygrał srebro????!!!Ja zupełnie nienarciarska jestem ale tak chciałam, żeby zdobył medal na igrzyskach właśnie!!! Tak się cieszyłam, że aż mi się łza w oku zakręciła, a że Michał jeszcze nie spał, to sobie krzyczeliśmy: leć nasz mały wojowniku, leeeeeeć!!!!!! :DDDD No i jest!!!Super!!!:D

Miłego wieczoru!

wtorek, 9 lutego 2010

robótkowo

Pogoda za oknem nastraja mnie do dziergania....i tak zrobiłam sobie szalo-etole, można się nią obszernie omotać, bo spora wyszła. 

Mój model kombinuje co by tu z tym czymś zrobić...:Wygląda to tak:A tak mniej więcej na mnie; choć zdjęcie kiepskie coś tam widać...W ruch poszło również szydełko i zrobiłam sporych rozmiarów(prawie 50cm średnicy) kosz na zimowe kurtki, szaliki itp Michała. Jest dość sztywny i dobrze pełni swoją rolę.

Blog robótkowy mi się robi, che che:)

Wczoraj upiekłam chałkę, która już była zniknęła...Biorę się zaraz za jakieś ciasto ze śliwkami. Jeszcze nie wiem jakie, ale zaraz coś wymyślę. Lece zatem, do miłego:)))

poniedziałek, 1 lutego 2010

Naszyjnik i...but

W miniony weekend żegnaliśmy(hucznie, a co!) kuzynkę wyjeżdżającą w "świat". Z tej okazji postanowiliśmy ją czymś obdarować . Wypatrzyłam kiedyś naszyjnik zrobiony na szydełku u Zdzida  http://tojazdzid.blog.onet.pl/b-Korale-b-koraliki,2,ID128044810,n   i postanowiłam zrobić taki wg Jej pomysłu. No bo przecież skoro zrobiłam kilka śnieżynek to co korali nie zrobie???Przecież robić już umiem:DDD no i o dziwo udało się!!! Z efektu jestem zadowolona i chyba zrobię podobny dla siebie...:) W Belgii, dokąd Kasia wyjeżdża, jest pub w którym podaje się piwo w niesamowitych kuflach...A ponieważ kufle te "znikały" właścicielom, wymyślono, iż przy zamówieniu należy dać w zastaw buta:) Dlatego obdarowaliśmy Kasie"cudownej" urody różowym kozaczkiem (hehe) tak na wszelki wypadek by się jej kiedyś nie zapomniało i nie wyszła boso (bo o wynoszenie kufli Ją akurat bym nie podejżewała:D)

Uszyłam zatem do bucika opakowanie z adekwatnym napisem:

Obdarowana wydawała się zachwycona, a my bawiliśmy się świetnie:)