Narazie wędruje z nim po domu w poszukiwaniu najlepszego miejsca:
wtorek, 11 maja 2010
czwartek, 15 kwietnia 2010
Retro
Wyciągnęłam z piwnicy kilka skarbów, albo gratów jak kto woli:)
Stolik pod tv, który gościł w wielu domach za czasów słusznie minionych. Wiem, gdzie jest jeszcze jeden taki...muszę tylko przekonać mężona , że warto go targać do domu:)

Śliczna kanka na mleko, szkoda, że trochę podniszczona, ale mogę sobie tłumaczyć, że to dodaje jej uroku:)
No i magnetofon szpulowy!!!!To było COŚ!!! Ten był własnością męża i jego siostry, ja o takim wówczas marzyłam tylko....A że marzenia się spełniają to teraz mam:DDD i nawet działa!!!

Obecne lektury; zawsze czytam po 2 książki....zdarzało się i 3 naraz ale to już za dużo:)
-JĘZYK DWULATKA, jestem ok 1/4 lektury, jak narazie nie przeczytałam nic o czym bym wcześniej nie wiedziała.
-KAPUŚCIŃSKI NON-FICTION- jestem zaledwie na ok 100 stronie w tym prawie 600 stronicowym dziele - lektura wciągnęła mnie bardzo, ciekawa jestem kolejnej strony i ciężko ją odłożyć. Zupełnie nie wiem po co te wszystkie kontrowersje wokół tej książki. Polacy chyba lubią, gdy człowiek wielkiego formatu ma wizerunek bez skazy, gdy ktoś próbuje kogoś takiego pokazać inaczej, podnosi się larum jakby zapominając, że wszyscy mamy swoje słabości i wady i to też czyni nas ludźmi. 
środa, 14 kwietnia 2010
Szal
Udało mi się skończyć szal, o którym pisałam wcześniej. Jest robiony wzorem estońskim, jednak "budowa" szala zmodyfikowana: nie ma ramki naokoło. No i noszony będzie nie jak typowy szal zarzucony na ramiona; zszyłam jego krótsze boki i składając w 8 zakładam na ramiona, coś a'la etola(3fotka). Jestem zadowolona z efektu, bo czego na zdjęciach niestety nie widać, miękki i leciutki jak mgiełka. Na pewno zrobię sobie jeszcze inny kolor i wzór. Może bakłażan...?


czwartek, 1 kwietnia 2010
Wielkanoc tuż tuż....
...a ja myślami w ogrodzie jestem...zamiast wziąść się za robienie ozdób wielkanocnych, moje myśli całkowicie zaprząta ogród oraz taras... Niestety w ogrodzie ziemia jest całkowicie jałowa, należałoby nawieźć nowej, najpierw jednak zaczęliśmy od tarasu. Ogrodzenie już jest, niedługo mam nadzieje będzie drewniana podłoga, część roślin już do mnie jedzie. zaczęłam robić skalniak, może jutro mi się uda skończyć. A kasa wypływa z konta szerokim strumieniem...Nie wiem kiedy to wszystko zrobimy, ale mam nadzieję, ze efekt finalny będzie mnie zachwycał...
Wobec powyższego ozdoby wielkanocne zeszłoroczne
Kto próbował zrobić fajne fotki dziecku wie, że nie jest to ot pstryk i już. Kto próbował psu wie, że jeszcze trudniej. A próbowaliście zrobić dziecku i psu???!!!Oj ciężko...dla mnie temat ekstremalnie trudny. Jak nie rusza się jeden to drugi....a generalnie ruszają się obaj ciągle bo przecież fajnie się bawią a ja przeszkadzam...









Wszystkim odwiedzającym życzę niezapomnianych świąt Wielkiej Nocy; radosnych chwil i spokoju życzę oraz beztroskiej zabawy w Dyngusa!
Pozdrawiam serdecznie
A.
poniedziałek, 22 marca 2010
oddaje, sprzedaje
Ponadto zanim wystawię na aukcje może ktoś tu się skusi, wszak wśród nas wiele dziewczyn kreatywnych-dłubiących, że tak sobie pozwolę nazwać:-) . Decyduje pierwszeństwo wpisania sięw komentarzach
Książka "ARTISCHOCKENTECHNIK"(technika karczocha, czyli dekorowanie za pomocą wstążek i szpilek.) Książka po niemiecku. Dużo dekoracji głównie wielkanocnych i bożonarodzeniowych (poglądowe zdjęcie nr2), na początku opis z rysunkami technik składania wstążek, 65 stron, okładka twarda, stan idealny, podpis i data na pierwszej stronie.
10zł +koszty wysyłki
Książka "Toepfern leich gemacht" przykłady różnych przedmiotów od kul ogrodowych, przez naczynia kuchenne, zegary, ramki po wazony. Informacje na temat wypalania, narzędzi, formowania gliny. Książka jest po niemiecku,118 stron, okładka twarda, stan bardzo dobry, podpis i data na pierwszej stronie.
10zł +koszty wysyłki
Chce ktoś?
piątek, 12 marca 2010
środa, 10 marca 2010
poniedziałek, 8 marca 2010
lampa, Żwirek, choroby i inne...
Zupełnie wobec powyższego nie czuję oznak wiosny i czasem ze zdziwieniem oglądam Wasze blogi i wiosenne przygotowania, myślę sobie " jaka wiosna?o co im chodzi..."ech. Ale dziś dopadła mnie chęć zmian (czyżby pierwsza jaskółka???:) Zrobiłam mały makeover prostej lampie ikowskiej, która już od dawna "chodzi" za mną, by coś z nią zrobić. Przy okazji półka również dostała ubranko
Przed:
Po:


W głowie mam już zupełnie inny pomysł na lampę i nie tylko, ale narazie czasu brak. Mam nadzieję, że jak wyjdziemy w końcu z chorób to czas się znajdzie.Podczas wizyty w przychodni w kąciku zabaw dla dzieci moje dziecko zachwyciło się przytulakiem. Zdziwiło mnie to troszkę bo on zupełnie nie zwraca uwagi na misie OPRÓCZ Kubusia Puchatka oczywiście, którego kocha bardzo:D Postanowiłam po powrocie do domu uszyć mu coś podobnego, aczkolwiek pełna obaw, że praca moja pójdzie na marne i cudak pójdzie w kąt. Ale tak się nie stało!!! Dziecię zachwycone, tuli się do niego, ślini, gryzie:D i najważniejsza zabawa: "jak wyciągnąć nitki z pompona..." Nie pamiętam czy to Żwirek czy Muchomorek, ale któryś z nich miał to mianowicie być:) Na zdjęciu już po kilkudniowej eksploatacji a więc wymiętoszony, ale co tam, pokazuje:)
W temacie robótek ręcznych: spodobały mi się wzory szali estońskich, zbierałam się do spróbowania długo, bijąc się z myślami, że to za trudne. Jak zaczęłam to okazało się, że noooo bez przesady!!! Najgorzej oczywiście zacząć, potem już z górki. No i robię. Powoli to idzie bo jedynie wieczorem gdy już dziecko śpi i pod warunkiem, że mam siłę jeszcze druty w ręce wziąść. Mam nadzieję, że gotowy będzie wcześniej niż na wiosnę 2011.... Narazie wygląda jeszcze jak zwłoki ale po blokowaniu będzie suuuper:) 
W tzw międzyczasie czytam jeszcze Kingi Choszcz "Moja Afryka" -polecam z całego serca! Zaczynasz czytać i wsiąkasz...zupełnie jak przy Cejrowskim! Sięgałam po nią troszkę z rezerwą, no bo kto jeszcze oprócz ww Cejrowskiego potrafi tak barwnie opisywać swoje podróże? Kinga to potrafi. A raczej potrafiła, bo z podróży po Afryce już nie wróciła. Zmarła tam na malarię mając ledwie 33lata. I z tą świadomością od początku też się ją inaczej czyta, no bo jak uwierzyć, że tak pełnej pozytywnej energii dziewczyny nie ma już wśród nas???? Ja odbieram książkę nie jako opowieść o Afryce ale o tamtejszych ludziach. Polecam!!!
I na koniec widok z okna: Fred postanowił zamaskować się i przybrać barwy otoczenia....
Pomimo aury nasz sierściuch zaczyna zrzucać zimowe futro; chyba jednak ta wiosna nadchodzi....
sobota, 13 lutego 2010
Czasem mam tak, że zupełnie nic mi się nie chce a za kilka dni robota pali się w rękach...i tak też było przedwczoraj. Właściwie jednego dnia zrobiłam kilka rzeczy, kolejną- której jeszcze nie pokażę - zaczęłam, ale chwilowo z braku czasu już czeka. Najpierw wyciągnęłam osłonkę kwiatową z wikliny, którą postanowiłam przerobić po pozbyciu się kwiecia na kosz na rozprzestrzeniające się po salonie zabawki Miśka. Materiały dodatkowe to farba do pomalowania oczywiście na biało, kocyk letni Michała(za 6zł ikea, chyba muszę kupić nowy...:)) z którego powstało wnętrze, kawałek tasiemki na wykończenie no i jest

Denerwowała mnie puszka na karmę psa swoimi żółtymi reklamowymi barwami; uszyłam jej ubranko i teraz wpasowała się w kolory kuchni gdzie jej miejsce
Szukając wieczorem czegoś wśród farb i pędzli wpadło mi przypadkiem w ręce medium do świec i od razu postanowiłam je użyć; w ciągu 5minut powstała taka nutowa:
A skoro już w temacie decu jestem; chyba Wam nie pokazywałam podkładki pod myszkę, która była reklamówką mojego eks-banku, tak czy owak ochydna. Teraz prezentuje się znacznie milej dla oka a też pracy przy niej było chwilkę.
Widzieliście jak Adam wygrał srebro????!!!Ja zupełnie nienarciarska jestem ale tak chciałam, żeby zdobył medal na igrzyskach właśnie!!! Tak się cieszyłam, że aż mi się łza w oku zakręciła, a że Michał jeszcze nie spał, to sobie krzyczeliśmy: leć nasz mały wojowniku, leeeeeeć!!!!!! :DDDD No i jest!!!Super!!!:D
Miłego wieczoru!













