czwartek, 6 listopada 2008

Lustro

W naszej sypialni stoi lustro po Pradziadkach ze strony Mamy. Pradziadkowie z dziećmi przyjechali z tzw Centrali na Ziemie Odzyskane; zamieszkali w domu po Niemcach, w którym było wiele pieknych przedmiotów. Babcia opowiada o księgozbiorach, którymi palono w piecach, etażerkach , które spotkał podobny los....Żal mi serce ściska gdy sobie o tym myśle. Ale to działo sie przecież codziennie wówczas na polskiej wsi....Z domu Prababci pamietam jeszcze piękny zegar, wielki jak to lustro, którego niestety babci nie udało sie uratować przed Jej bratem, który odsprzedł go komuś za pół litra....:(

Ciesze sie, że mam choć to lustro; było w opłakanym stanie, ale po odrestaurowaniu prezentuje sie godnie.



3 komentarze:

paula_71 pisze...

Lustro piękne.Dobrze,że udało się je uratować i może służyć jeszcze wiele,wiele lat.
A co do palenia przedmiotów za które teraz oddałoby się dużo,to też serce mi się ściska jak słyszę od babci podobne historie.Nie dość,że po wojnie bieda i paliło się czym się dało,to jeszcze niechęć do pamiątek po Niemcach wzięła górę.Szkoda...ale cóż zrobić,pozostaje cieszyć się z tego co ocalało.
Pozdrawiam

Ita pisze...

Piękny spadek . Rzeczywiście ,też słyszałam takie historie ,kiedy się tego słucha aż żal serce ściska !Odrestaurowane lustro prezentuje się wspaniale.

anne pisze...

takie lustro od dziś stało się moim marzeniem...

także słyszałam tego typu histroie... obecnie moi Rodzice mieszkaja na Mazurach i Pan, który robił remont ich mieszkania (fachowiec żadny, ale za to jak umie opowiadać!!!) wspominał, o wsiach wokół Węgorzewa, o tym, iż w każdym domu obowiązkowo była łazienka (z pięknymi kaflami) z żeliwną wanną i ludzie, którzy się tam osiedlali po wojnie to w pierwszej kolejności zbijali kafle ze ścian, a wanny wykorzystywali jako poidła dla zwierząt... zgroza!!!