Zapach roznosi się cudowny....
Wolę taką wiązankę kwiatów niż gotowe bukiety, które są różnej urody....Tak jest sielsko i naturalnie:)
Jak widać wymagały renowacji, zwłaszcza siedzisko. Odnowiłam jak umiałam; jestem całkowitym "lajkonikiem" :) w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że nie wyszło źle.
Boki foteli nadal nie pomalowane... Zajmowałam sie szlifowaniem krzeseł, a teraz zimno na balkonie...Muszą jeszcze trochę wytrzymać.P.S."Wszystko czerwone " - moja ulubiona książka Chmielewskiej. Tak jakoś mi sie skojażyło:)
I z szerszej perspektywy:




K.-fan motocykli, właściciel turystycznej Hondy, odkrył tor motocrossowy i teraz intensywnie myśli jak mnie przekonać do zakupu KTMa...:) I tak od 8lat....:)
Bardzo miły to był dzień...Spokojny, leniwy....A ja po kilku latach sięgnęłam po tomik wierszy Twardowskiego i odkrywam je na nowo...
Naprawdę szkoda, że dziś się już kończy...


W woreczku płatki kwiatów zbierane latem i suszone a potem zlane olejkiem. Woreczek przyozdobiłam decoupagem. Musze sobie ich uszyc wiecej, ten ma jakies 2 lata i ostał mi się jedyny, pozostałe się rozeszły:)
Z wycieczki po lesie przytargałam troszkę mchu i na szybko przyozdobiłam stół w przedpokoju.P.S. Zgłaszają sie do nas (w pracy) ludzie, którzy na siłę póbują uczyć swoje 3letnie dzieci języka obcego...Mam bardzo negatywne odczucia; z każdym zgłoszeniem, nauczona już doświadczeniem, wiem że skończy sie to wielkim płaczem bądź w najlepszym wypadku stresem dziecka...Czy ludzie powariowali??? Toż to dzieciaczki , które ledwie co mówią w ojczystym języku , boją sie/krępują obcej pani lektor choćby stawała na rzęsach.... Rozumiem nauczanie 5,6 latków ale 3latka??? Za każdym razem konczy sie to katastrofą. Czy to niespełnione ambicje rodziców? Czy powodują nimi pozytywne pobudki? Ale jeśli tak to gdzie jest granica wyścigu szczurów?
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Belki dość szerokie bo 20cm, długie na 2.4m, są rozstawione w równych odległościach od siebie choc wygladaja tutaj jakby tak nie było:)
P.S. Wnioski poweekendowe: muszę wziąść się za porządne odświeżanie i szlifowanie angielskiego. Samym niemieckim (choćby nie wiem jak dobrym) już nic nie zdziałam! (Może publiczna deklaracja mnie zmotywuje, hehe)



Tych właśnie zdjęć użyłam do ozdobienia lustra, starego, walającego sie w garażu. Ścieranie do żywego drewna, skany, bejca, patyna, troche kombinacji postarzających i mam sentymentalne lustro:)
P.S. Mamy je!!!!!Wczoraj dotarły belki rustykalne! Huuuraaa!!! Jeszcze tylko odpowiednie kinkiety musimy kupić i i nareszcie będziemy mogli skończyć nasz sralono-przedpokój. M. jakoś mniej sie cieszy na myśl o montażu....ale w ferworze pracy, po dzisiejszym malowaniu sypialni, na pewno zrobi to raz, dwa, trzy....!!!Prawda Mężusiu:D:D:D?
Postanowiłam coś z tym fantem zrobić, bo patrzeć nań nie mogłam. Zarzuciłam na sofe narzutę kupioną kiedyś za 20zł w lumpeksie:) do tego kupiłam narzutę w Ikei, pociełam i uszyłam pokrowce na fotele. Dodałam poduszki i jest o niebo lepiej..jpg)
Odpowiadając na pytania o przepis na ciasteczka z poprzedniego posta:)
tak było wczoraj...
Gdy zaś M. wraca na włości dobra żonka przygotowuje oprócz kolacji pyszne i zdrowe ciasteczka orzechowe:) (rymnęło mi się:))